<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222</id><updated>2011-10-14T11:07:08.188+01:00</updated><category term='ciekawostki'/><category term='historia'/><category term='copyright'/><category term='muzyka'/><category term='Indie'/><category term='piractwo'/><category term='polityka'/><category term='nawiązania'/><category term='cytaty'/><category term='ekonomia'/><category term='książki'/><category term='film'/><category term='japonia'/><category term='komunizm'/><category term='chiny'/><category term='ogólne'/><title type='text'>Blog azjofilki</title><subtitle type='html'>Azja wg mojego widzimisię</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-4414039555277846092</id><published>2011-05-19T18:35:00.000+01:00</published><updated>2011-05-19T18:35:26.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Nie tylko Bollywood</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Ubiegły weekend spędziłam w Stolycy, ale nie Irlandii, tylko dla odmiany Polski. Mniejsza z tym, co tam robiłam, ale ciekawe jest to, że nawiązałam znajomość z parą przesympatycznych Hindusów. Jednego wieczoru wywiązała się między nami rozmowa o Bollywood i muzyce Indii. Przyznam się bez bicia, że choć w swoim zainteresowaniu Azją skłaniam się raczej ku Japonii i Chinom, to kultura Indii również jest mi miła. Lubię filmy Bollywood, bo są bajecznie kolorowe, opowiadają ciekawe historie i jest w nich zawsze mnóstwo muzyki. Soundtrack z filmu "Czasem słońce, czasem deszcz" (&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0248126/"&gt;Kabhi Khushi Kabhie Gham...&lt;/a&gt;) jest jednym z moich ulubionych, zwłaszcza poniższa piosenka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/e47mnhNpkDs" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie od dziś wiadomo, że muzyka każdego kraju ma dwa oblicza: stronę komercyjno-promocyjną i niszę, w której mieści się coś bardziej nietuzinkowego, trudniejszego do znalezienia dla osób z zewnątrz. I tak oto męska połowa wspomnianego wyżej Hinduskiego duetu poleciła mi zespół &lt;b&gt;Karnatriix&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazz, new age, folk, chillout i jeszcze wiele innych modnych terminów, na których się tak naprawdę nie znam, wrzucone do jednego kociołka, a efekt - palce lizać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/HuxmUfZdbKs" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/xjjJeogJKQg" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespół mieszka sobie na myspace:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/karnatriix"&gt;http://www.myspace.com/karnatriix&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kanał na YT:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/user/karnatriix"&gt;http://www.youtube.com/user/karnatriix&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-4414039555277846092?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/4414039555277846092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/05/nie-tylko-bollywood.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/4414039555277846092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/4414039555277846092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/05/nie-tylko-bollywood.html' title='Nie tylko Bollywood'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/e47mnhNpkDs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-1839397258904222103</id><published>2011-04-16T13:49:00.004+01:00</published><updated>2011-04-16T13:54:30.587+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Niezbyt różowe lata 60.</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-D-mSNZiH-QQ/TamRT918DsI/AAAAAAAAA4g/yEbq9Mmh3NQ/s1600/norwegian_wood.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-D-mSNZiH-QQ/TamRT918DsI/AAAAAAAAA4g/yEbq9Mmh3NQ/s200/norwegian_wood.jpg" width="142" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na tę ekranizację czekało zapewne wielu nie tylko japonofili, ale też i miłośników współczesnej literatury - jedna z najgłośniejszych powieści japońskich ostatnich lat, &lt;b&gt;"Norwegian Wood"&lt;/b&gt; pióra &lt;b&gt;Haruki Murakami&lt;/b&gt;, doczekała się wreszcie przeniesienia na duży ekran. Być może więc recenzowanie tego filmu będzie nie tylko bezużyteczne (bo i tak wszyscy pójdą) i trochę pod publiczkę, ale to blog i mój ci on, więc napiszę co nieco, bo mam taki kaprysik :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu przyznam się szczerze - nie dałam rady przeczytać tej powieści, choć tak wiele osób polecało mi ją gorąco. Nie mogłam przebrnąc przez pierwsze kilka stron. Być może ma jakieś znaczenie fakt, że posiadam tylko przekład angielski i w związku z tym czyta mi się trudniej (niestety, tak to już jest: choćbyś znał dany język obcy nie wiem jak biegle, to kiedy masz pod ręką książki w języku ojczystym, w pierwszej kolejności sięgniesz właśnie po nie, bo łatwiej się czyta), ale myślę, że to tylko część problemu - Candace Bushnell i inne Zmierzchy połknęłam przecież bez mrugnięcia okiem, i to w wersji oryginalnej. "Norwegian Wood" to po prostu powieść trudna w odbiorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej, wybrałam się na film, i to krótko po premierze w Irish Film Institute. Po prostu zobaczyłam zwiastun i nie mogłam się oprzeć, i powiedziałam sobie: nieważne, jak bardzo mój wewnętrzny snob się obruszy, nie wiem kiedy przeczytam książkę, ale film koniecznie muszę obejrzeć. I wybrałam się, w środku tygodnia, po pracy, jeszcze z głową obolałą od cyferek i walut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprawdę, powiadam wam: chodzenie na takie filmy to najlepsza terapia relaksacyjna dla tak znudzonych codziennością ludzi jak ja! Film przeniósł mnie do zupełnie innej czasoprzestrzeni i wypełnił smutkiem, pięknem i nostalgią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia traktuje o młodym mężczyźnie, Toru Watanabe, uwikłanym w miłość do dwóch kobiet - jedna z nich to chora psychicznie przyjaciółka z dzieciństwa, Naoko (w tej roli, jak zawsze zjawiskowa, Rinko Kikuchi), druga to szalona i pełna życia koleżanka ze studiów, Midori. Uwikłany między rozrywkowym studenckim życiem (są późne lata 60. i rewolucja seksualna) a poczuciem obowiązku wobec Naoko, Watanabe stara się być jak najlepszym człowiekiem i nie zawieść tych, na których mu zależy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że wielu z nas przeżyło coś takiego w życiu: rozdarcie między uśmiechem a płaczem, między światłem a mrokiem, między zimą a latem, między wielkim miastem a pustką gór i lasów - wydaje ci się naturalne, że chcesz być szczęśliwy i trzymać się tej jasnej strony, ale jest coś pociągającego w tym mroku i smutku, może to chęć sprawdzenia swoich sił, udowodnienia opatrzności, że nie jesteś bezsilny wobec jej podłych sztuczek? Jakiekolwiek motywy przychodzą wam, drodzy czytelnicy, do głowy, być może "Norwegian Wood" pomoże wam je zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motyw tego duchowego rozdarcia jest czymś, co niewątpliwie przypadnie widzom do gustu, bo każdy lubi historie, w których może utożsamić się z choćby jednym bohaterem. Gdyby jednak było to za mało dla was, dodam jeszcze na zachętę, że film, jako ruchomy obraz, jest niebywale piękny i nastrojowy. Atmosfera Tokyo lat 60., górskie krajobrazy, do tego wspaniała muzyka - nie sposób pozostać obojętnym na taki mariaż obrazu i dźwięku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie polecam, najlepiej w kinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/tqiYXmpb41I" title="YouTube video player" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt1270842/"&gt;więcej o filmie na IMDb&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-1839397258904222103?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/1839397258904222103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/niezbyt-rozowe-lata-60.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/1839397258904222103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/1839397258904222103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/niezbyt-rozowe-lata-60.html' title='Niezbyt różowe lata 60.'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-D-mSNZiH-QQ/TamRT918DsI/AAAAAAAAA4g/yEbq9Mmh3NQ/s72-c/norwegian_wood.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-5580877371551016882</id><published>2011-04-14T23:04:00.000+01:00</published><updated>2011-04-14T23:04:57.489+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogólne'/><title type='text'>Blog azjofilki dostępny na facebook</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Szanowni azjofile!&lt;br /&gt;Z wielką przyjemnością zawiadamiam, że od dziś blog azjofilki ma swoją stronę na facebooku. Sama jestem chyba trochę uzależniona od tego serwisu (który pieszczotliwie zwykłam zwać Mordoksięgą), ponieważ dzięki niej mogę śledzić w jednym miejscu wszystkie strony i blogi, które lubię (a przynajmniej większość z nich). Jednakże, sama nie myślałam dotąd o założeniu fanpage. Dlaczego nie? Teoretycznie nowe posty są automatycznie pokazywane w moim profilu via RSS dzięki usłudze twitterfeed, ale przecież nie wszyscy fani tego bloga mają mnie w znajomych.&lt;br /&gt;Tak więc, blog jest sobie teraz na fb. Będę tam umieszczać (a raczej twitterfeed będzie umieszczał) powiadomienia o nowych notkach, a być może nadarzą się też obrazki, krótkie wiadomości czy ciekawe linki na youtube.&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszam do lubienia mnie i obiecuję solennie, że nowe notki pojawią się w moim zapuszczonym azjofilskim kącie już niebawem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu konkurencja nie śpi ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/likebox.php?href=http%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fpages%2FBlog-Azjofilki%2F195873783781394&amp;amp;width=292&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;show_faces=false&amp;amp;stream=false&amp;amp;header=true&amp;amp;height=62" style="border: none; height: 62px; overflow: hidden; width: 292px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-5580877371551016882?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/5580877371551016882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/blog-azjofilki-dostepny-na-facebook.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/5580877371551016882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/5580877371551016882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/blog-azjofilki-dostepny-na-facebook.html' title='Blog azjofilki dostępny na facebook'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-5899239438928528561</id><published>2011-04-11T18:09:00.001+01:00</published><updated>2011-04-11T18:21:01.167+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogólne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piractwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='copyright'/><title type='text'>W temacie praw autorskich</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Drodzy czytelnicy,&lt;br /&gt;Wciąż nie mogę się otrząsnąć po odkryciu wczorajszego wieczora pewnego bloga. Blog ów, zatytułowany "japonofilka", składał się z kilku notek żywcem przekopiowanych z mojego wychuchanego, wypieszczonego bloga japonofilki. Autorka bloga była nawet na tyle śmiała, że skopiowała pierwszy, powitalny wpis&amp;nbsp;&lt;a href="http://japonofilka.blogspot.com/2007/01/ichi-ni-san-prba-mikrofonu.html"&gt;"ichi... ni... san... próba mikrofonu!"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Googlając swój pseudonim i adres bloga znalazłam kilka artykułów, które korzystały z moich notek. Nie wiedziałam o ich istnieniu i mocno się zdziwiłam, że znalazłam się na wykop.pl, w linkowniach na paru blogach, a nawet obficie cytowana w pewnym blogu o anime. Wzmianka o blogu japonofilki ukazała się na następujących stronach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.looksfery.com/modopedia/haslo/issey_miyake"&gt;http://www.looksfery.com/modopedia/haslo/issey_miyake&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wykop.pl/link/173209/japonska-moda-uliczna/"&gt;http://www.wykop.pl/link/173209/japonska-moda-uliczna/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://anime-i-japonia-i-inne.blog.onet.pl/japonskie-style-lolita,2,ID418916897,n"&gt;http://anime-i-japonia-i-inne.blog.onet.pl/japonskie-style-lolita,2,ID418916897,n&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://margo.jogger.pl/"&gt;http://margo.jogger.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://anansi.pinger.pl/m/2164488"&gt;http://anansi.pinger.pl/m/2164488&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://chce.to/p21391/stroj-gejszy"&gt;http://chce.to/p21391/stroj-gejszy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.japonka.pl/flashe/Gejsze.html"&gt;http://www.japonka.pl/flashe/Gejsze.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem wzruszona tym, że mój blog zainspirował innych. Szkoda, że nie zostałam powiadomiona wcześniej o tych wszystkich cytatach, bo bardzo chętnie umieściłabym linki tutaj, co czynię poniewczasie. W każdym z powyższych przypadków adres bloga japonofilki był podany jako źródło, więc nie mam żalu o cytaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mam żal o to, że ktoś tak beztrosko skopiował, wkleił i podpisał się pod czymś, w co włożyłam wiele serca i wysiłku. Generalnie nie dbam o znaki wodne na fotografiach, które umieszczam w sieci, bo wiem, że nie jestem żadną Annie Leibowitz i każdy mógłby wpaść na ten sam pomysł na ujęcie, na który jakimś cudem wpadłam ja. Ale pisanie wymaga więcej czasu. Wierzcie lub nie, ale w każdą notkę, którą umieszczam na blogu, wkładam sporo pracy: wyszukuję stosownych ilustracji, szukam informacji, nierzadko czytam książki, pomysły dojrzewają w mojej głowie przez pewien czas i wtedy piszę. Wydaje mi się niemoralnym podpisywanie się pod moją pisaniną, którą tworzyłam w ramach hobby, bez wynagrodzenia, dla czystej przyjemności, ale z nie mniejszym zaangażowaniem niż moją pracę zawodową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego apeluję do wszystkich tych, którym podobają się moje blogi: jeżeli chcecie mnie zacytować, przynajmniej podajcie źródło i byłoby również miło, gdybyście mnie powiadomili o takowym zamiarze. Jestem miła, szczodra i nie gryzę, ale mam wielką wadę - nie znoszę niesprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam również z tego miejsca serdecznie podziękować administratorom serwisu pinger.pl za szybką reakcję. Świetna robota!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli któryś z czytelników mógłby mi doradzić program do śledzenia plagiatu w sieci lub sposób na zabezpieczenie tekstu przed kopiowaniem, zapraszam do podzielenia się uwagami w komentarzach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję i pozdrawiam wszystkich uczciwych czytelników,&lt;br /&gt;Margot - Japonofilka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na deser - historia pewnego krzyku i fotografii, której sława wyprzedziła fotografa. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/A5lEMIf7_FM" title="YouTube video player" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-5899239438928528561?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/5899239438928528561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/w-temacie-praw-autorskich.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/5899239438928528561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/5899239438928528561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2011/04/w-temacie-praw-autorskich.html' title='W temacie praw autorskich'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/A5lEMIf7_FM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-2262310563537548455</id><published>2010-11-30T10:57:00.000Z</published><updated>2010-11-30T10:57:04.735Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chiny'/><title type='text'>Chiny po afrykańsku</title><content type='html'>Urocza ciekawostka znaleziona w pewnym serwisie francuskim (gdzie zaglądam celem podszkolenia języka): interaktywna mapa gospodarcza pokazująca rozmiar i wszechstronność inwestycji chińskich w Afryce. Zachęcam do zajrzenia (w celu uruchomienia aplikacji należy kliknąć guzik "lancer l'application").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rfi.fr/afrique/20101026-chinois-afrique"&gt;http://www.rfi.fr/afrique/20101026-chinois-afrique&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-2262310563537548455?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/2262310563537548455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/11/chiny-po-afrykansku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2262310563537548455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2262310563537548455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/11/chiny-po-afrykansku.html' title='Chiny po afrykańsku'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-8967446144146063590</id><published>2010-05-22T12:53:00.000+01:00</published><updated>2010-05-22T12:53:32.334+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciekawostki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nawiązania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japonia'/><title type='text'>Odrobina Japonii w szarym Dublinie</title><content type='html'>Ażeby przerwać moje przydługie milczenie (spowodowane nawałem pracy i niedostatkiem radości życia - tak, te dwie rzeczy są ze sobą powiązane) - uroczy drobiazg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłą niedziele, korzystając z tego, że zbudziłam się o wschodzie słońca, a poranek był przepiękny, wybrałam się na spacer z aparatem. Oczywiście odkryłam parę ciekawych zakątków w Dublinie, ale nie tylko architektura okazała się zwierzyną łowną - moje oko przykuła taka oto reklama:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S_fFZV8ee8I/AAAAAAAAAxM/z0Bir3K4enE/s1600/DSC04966.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="427" src="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S_fFZV8ee8I/AAAAAAAAAxM/z0Bir3K4enE/s640/DSC04966.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Reklama cidera o smaku porzeczkowym, bardzo pomysłowa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-8967446144146063590?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/8967446144146063590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/05/odrobina-japonii-w-szarym-dublinie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/8967446144146063590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/8967446144146063590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/05/odrobina-japonii-w-szarym-dublinie.html' title='Odrobina Japonii w szarym Dublinie'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S_fFZV8ee8I/AAAAAAAAAxM/z0Bir3K4enE/s72-c/DSC04966.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-2613593677089963599</id><published>2010-04-01T23:49:00.002+01:00</published><updated>2010-04-02T08:14:30.172+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Dziewięćdziesięciolecie Shoguna</title><content type='html'>Dziś wypadają 90. urodziny Toshiro Mifune, wybitnego aktora i, można chyba pokusić się o nadanie takiego miana, twarzy japońskiej kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tej okazji poczytałam sobie o nim nam imdb i wygrzebałam kilka interesujących informacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że wielu ludzi kojarzy Toshiro Mifune z Japonią i kinem samurajskim, nasz wybitny Japończyk urodził się w Chinach i do 21. roku życia nie postawił nogi na japońskiej ziemi (przypuszczalnie dlatego, że dorastał w Dalian, które do lat 50. XX wieku było pod okupacją japońską). Jego rodzice jedna byli czystej krwi Japończykami. Jego ojciec był fotografem i w tym kierunku planował pójść jego syn, jednakże we właściwym czasie wpadł w oko producentom filmowym (podobno dostał się na casting przez pomyłkę). Jego nazwisko od samego początku kojarzy się z Akirą Kurosawą (którego setną rocznicę urodzin niedawno świętowaliśmy). Młody wówczas reżyser i początkujący aktor niemalże równocześnie zaczęli stawiać pierwsze kroki w biznesie i właśnie ich duet wzniósł kino samurajskie na wyżyny. Sam Toshiro Mifune twierdził, że Kurosawa nauczył go absolutnie wszystkiego i "przedstawił go jego aktorskiemu ja".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawsze, obaj zmarli mniej więcej w tym samym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Garść innych ciekawostek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- George Lucas rozważał obsadzenie TM w roli Obi Wan Kenobi w pierwszej części starej trylogii "Gwiezdnych wojen"&lt;br /&gt;- był również brany pod uwagę jako kandydat do roli pana Miyagi w "Karate Kid", ale producenci uznali, że jest "zbyt przerażający"&lt;br /&gt;- mimo, że przygotowywał się perfekcyjnie do ról w produkcjach obcojęzyczych (m. in. w kultowym serialu "Shogun" czy meksykańskim filmie "Ánimas Trujano (El hombre importante)"), zawsze jego głos zastępowany był dubbingiem; Mifune do końca życia czuł się tym rozczarowany&lt;br /&gt;- jeszce w temacie perfekcjonizmu: inspiracją do stworzenia postaci Kikuchiyo w "Siedmiu samurajach" były... lwy;  Mifune poświęcił sporo czasu na oglądanie filmów dokumentalnych o życiu króla zwierząt w dziczy&lt;br /&gt;- Toshiro Mifune doczekał się kilku hołdów w formie postaci w filmach, serialach i komiksach, np. w filmie "Mifunes sidste sang"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- moje ulubione role Toshiro Mifune to Kikuchiyo w "Siedmiu Samurajach" i Parfien Rogożyn (Denkichi Akama) w "Idiocie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej  - jeden z najlepszych, moim skromnym zdaniem, monologów światowego kina. Szaleństwo i rozdarcie Mifune, w połączeniu ze słowami, które wypowiada, daje świadectwo tego, co zwykłam nazywać równowagą zła: każde wyrządzona przez ciebie krzywda wróci do ciebie z nawiązką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="505"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rd28x8mad-A&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rd28x8mad-A&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="505"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tutaj lżejsza wersja postaci Kikuchiyo z serialu anime "Samurai 7":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="505"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Urho0PUqo10&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Urho0PUqo10&amp;hl=en_US&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="505"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-2613593677089963599?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/2613593677089963599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/04/dziewiecdziesieciolecie-shoguna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2613593677089963599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2613593677089963599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/04/dziewiecdziesieciolecie-shoguna.html' title='Dziewięćdziesięciolecie Shoguna'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-8308188128959480727</id><published>2010-01-23T21:17:00.001Z</published><updated>2010-01-23T21:20:53.939Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Pozwolić odejść</title><content type='html'>Przyznam się szczerze, że nie jestem zbyt przyjaźnie nastawiona do tej szopki i festiwalu komercji, jakim są Oskary. Nagrody za najlepszy film przyznawane w ciągu ostatnich 10 lat dobitnie pokazują, że nie liczą się już oryginalne, autorskie pomysły i interesujące historie, tylko kupa wydanego szmalu ("Władca Pierścieni"), odgrzewane kotlety ("Chicago", "The Departed"&amp;nbsp; -w przypadku tego drugiego odgrzewane na tak silnym ogniu, że nie do zjedzenia) albo chodliwe tematy biedy i dyskryminacji rasowej, żeby ludzie o brzuchach pełnych złota poczuli się lepiej, że łaskawie zwrócili swe oczy na 100 minut w stronę biednych i uciśnionych ("Slumdog millionaire", "Crash").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej, kategorię filmów obcojęzycznych zawsze śledzę z zainteresowaniem. Dlatego kiedy Oscara 2009 dostał film japoński, nie posiadałam się z radości. Kilka tygodni temu miałam wreszcie okazję obejrzeć ten obraz. Dlaczego nie podzieliłam się z wami wrażeniami na gorąco? Bądźcie cierpliwi. Wszystko w swoim czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tVg47JccI/AAAAAAAAAsM/9qMk2QPXFRM/s1600-h/okuribito.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tVg47JccI/AAAAAAAAAsM/9qMk2QPXFRM/s200/okuribito.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;"Okuribito"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;"The departures"&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;rok produkcji: 2008&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt1069238/"&gt;strona filmu @ IMDB&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia jak historia, wałkowana tu i ówdzie w amerykańskich komediach romantycznych z niezmiennym powodzeniem: chłopakowi z aspiracjami nie powodzi się w wielkim mieście, wraca na prowincję, odnajduje siebie, powrót do korzeni, medytacja, wartości rodzinne, bla, bla, bla. Proszę mnie źle nie zrozumieć: cenię takie historie, jeżeli tylko nie są opowiedziane w nużący i przesłodzony sposób (czego, przykro mi to mówić, twórcom niniejszego obrazu nie udało się dokonać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, Daigo Kobayashi właśnie stracił pracę wiolonczelisty w podrzędnej (jak on sam jako muzyk) orkiestrze tokijskiej. Decyduje się wrócić do swojego rodzinnego, prowincjonalnego miasteczka, wprowadzić się do domu po swojej ś.p. mamie i podjąć "normalną" pracę. Normalna praca okazuje się być przeprowadzaniem rytuału przygotowania ciał zmarłych do trumny. Początkowo Daigo czuje obrzydzenie, znajomi udają, że go nie poznają, żona odchodzi. Z czasem jednak, Daigo zaprzyjaźnia się ze współpracownikami i zaczyna odczuwać wagę tego, co robi dla innych w ramach swojego zawodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz powiem, dlaczego nie napisałam o tym filmie od razu. Świeżo po wyjściu z kina byłam lekko zdegustowana, że przesłodzony i zbyt grający na emocjach widza (nie ukrywajmy, Oscary dla filmów obcojęzycznych z reguły idą w łapki reżyserów, którzy grają na modłę Hollywood). Dopiero, kiedy zaczęłam głębiej się zastanawiać nad całą historią i różnymi jej detalami, doceniłam wagę tego filmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tZxQumNrI/AAAAAAAAAsU/R_X1W5qb8fc/s1600-h/Okuribito+photo+18.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tZxQumNrI/AAAAAAAAAsU/R_X1W5qb8fc/s200/Okuribito+photo+18.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Na początek mały szczegół, który sprawia, że ten film, choć hollywoodzki z pozoru, jest bardzo japoński: dążenie do perfekcji, cokolwiek w życiu się robi; rozumienie powagi swojego zadania, wytrwałość, odrzucenie osobistych uprzedzeń w imię poświęcenia itd. Taki sposób patrzenia na pracę, jak na sposób życia, a nie sposób zarabiania na życie, jest obcy większości ludzi w naszej kulturze: szef jest zawsze zimnym draniem, pensja jest niewystarczająca, klienci durni, i tak w ogóle to wolelibyśmy robić w życiu coś innego. Postawa Japończyka wydaje się być inna: jaka by nie była, to jest moja praca i dołożę wszelkich starań, żeby wykonać ją jak najlepiej. Nie jest to, moim zdaniem, wynik wieloletniej recesji, bo w końcu w Polsce też gospodarka nie szaleje, ale wynik wychowania i osobistego nastawienia do życia. Jest to coś, czego warto się nauczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, główne, jak sugeruje tytuł, przesłanie filmu: aby być szczęśliwym, musisz pozwolić odejść, odpuścić. Najpierw Daigo sprzedaje swoją drogą wiolonczelę, która była symbolem jego niespełnionych ambicji i uwalnia się od jej materialnego ciężaru. Potem wyprowadza się z Tokyo, które nie miało dla niego miejsca i nie doceniło go jako człowieka. Kiedy żona od niego odchodzi, Daigo nie biegnie za nią, ale żyje dalej. Zamiast, jak każe dzisiejszy świat, brnąć do przodu, zdobywać kolejne szczyty, i chcieć coraz więcej, Daigo zadowala się tym, co ma, i osiąga duchową równowagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to właśnie przesłanie sprawia, że film ten jest absolutnie wyjątkowy. Jest świetną odpowiedzą dla wszystkich ludzi, którzy czują się uwięzieni w kulcie sukcesu i zmęczeni tempem życia. Pozwól odejść, odpuść, wycofaj się i znajdź radość tam, gdzie się jej nie spodziewałeś.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tcsU8Wq9I/AAAAAAAAAsc/3Jw12ln8aVY/s1600-h/okuribito2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="291" src="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tcsU8Wq9I/AAAAAAAAAsc/3Jw12ln8aVY/s400/okuribito2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto obejrzeć ten film, niezmiernie istotny dla osób interesujących się obcymi kulturami w ogóle: ceremonia &lt;i&gt;nokanshi&lt;/i&gt;, czyli przygotowania ciała do trumny. Przede wszystkim fakt, że odbywa się ona na oczach wszystkich żałobników. Dało mi to wiele do myślenia na temat mojego własnego stosunku do śmierci. Uczestniczyłam w życiu w kilku pogrzebach, ale nigdy nie oglądałam nieboszczyka. Oblicze zmarłej osoby jest zwykle pokazywane tylko dla celów identyfikacyjnych, jednej osobie, gdzieś w podziemiach domu pogrzebowego/kaplicy. Wiem, że w niektórych kulturach, nawet europejskich, jest zwyczaj nocnego czuwania przy zmarłym, ale ja sama nigdy się z czymś takim nie zetknęłam. Zawsze kojarzyłam śmierć z czarnym ubraniem, krzyżem, śpiewaniem na cmentarzu i zamiataniem liści na 1. listopada, jakby ciało zmarłej osoby już nie istniało. Japońscy żałobnicy widzą je, jest namacalne, jest myte, przebierane, malowane... a potem palone w krematorium, i tylko strużka dymu, odprowadzana oczami najbliższej rodziny, zamiast zamiatania liści i kupowania zniczy, które mają się palić 3 doby. Bo aby żyć dalej, musisz pozwolić zmarłemu odejść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1thtLJRbVI/AAAAAAAAAsk/yTwY-Tc0fx8/s1600-h/departures.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1thtLJRbVI/AAAAAAAAAsk/yTwY-Tc0fx8/s200/departures.jpg" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jeżeli film ma interesujący temat i skłania do myślenia, to myślę, że kinomani mają już dość powodów, żeby zainteresować się "Okuribito". Na wypadek jednak, gdyby było wam mało, dodam, że muzykę (która jest istotnym elementem tego obrazu) skomponował sam Joe Hisaishi. Dawno nie słyszałam go w akcji i to było miłe spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kina marsz, azjofile!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="640"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qtVf-KkpX1w&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qtVf-KkpX1w&amp;hl=en_GB&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-8308188128959480727?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/8308188128959480727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/01/pozwolic-odejsc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/8308188128959480727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/8308188128959480727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2010/01/pozwolic-odejsc.html' title='Pozwolić odejść'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/S1tVg47JccI/AAAAAAAAAsM/9qMk2QPXFRM/s72-c/okuribito.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-2371031069838379311</id><published>2009-10-07T00:19:00.006+01:00</published><updated>2010-02-21T01:25:09.925Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chiny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komunizm'/><title type='text'>60 lat minęło</title><content type='html'>Ale bynajmniej nie jak jeden dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miniony czwartek, 1. października, Chińska Republika Ludowa obchodziła 60-lecie swojego istnienia. Z tej okazji odbyła się w Pekinie gigantyczna parada. Miała ona 3 kilometry długości i zaprezentowała perfekcyjnie wytrenowanych tancerzy, gigantyczne mozaiki, arsenał armii ChRL - wszystko z rozmachem, o którym biały człowiek... właściwie nie marzy, bo nie widzi w tym sensu. Oni jednak tak.&lt;br /&gt;Paradę ogladało na żywo zaledwie 30 tysięcy wybranych gości, więc poczujemy się jak prawdziwi obywatele Chin, jeżeli zobaczymy to na szklanym/ciekłokrystalicznym ekranie. Brytyjski dziennik The Guardian przygotował interesujący &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/world/video/2009/oct/01/china-60-anniversary-parade"&gt;materiał filmowy z parady&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc, zastanawiający jest ten ton dezaprobaty, z jakim mówią o militarnym charakterze parady. Czy oni nigdy nie widzieli parady na 14. lipca w Paryżu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wierzyć mojemu koledze z pracy, Chińczycy nie wierzą już w czerwone książeczki. Kiedyś jednak musieli znać je wszyscy i recytować z pamięci, na wyrywki. Technicznie nie ma w tym nic szokującego, bo mnie też zmuszano do uczenia się obszernych fragmentów "Pana Tadeusza" i trenów Kochanowskiego, ale w praktyce, nikt nie groził mi więzieniem, jeżeli nie wyjadę dalej poza &lt;i&gt;"Litwo! Ojczyzno moja!"&lt;/i&gt;. Tak czy siak, teraz, po latach, bez krwi i wyrzutów sumienia, przypomnijmy nieco złotych myśli przewodniczącego Mao.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/SskIml-4bLI/AAAAAAAAApQ/h1e2IGjwyu4/s1600-h/plakat_propagandowy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/SskIml-4bLI/AAAAAAAAApQ/h1e2IGjwyu4/s200/plakat_propagandowy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;W społeczeństwie klasowym, każdy człowiek funkcjonuje jako członek konkretnej klasy, i każdy sposób myślenia, bez wyjątku, przypisany jest do jednej, konkretnej klasy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rewolucja to nie proszony obiad, pisanie eseju, malowanie obrazu, haftowanie; nie może być subtelna, wyrafinowana, łagodna, wyrozumiała, tolerancyjna. Rewolucja to powstanie, akt przemocy, w którym jedna klasa pokonuje drugą.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kto jest naszym przyjacielem? Kto jest naszym wrogiem? To jest fundamentalna kwestia rewolucji. Głównym powodem, dla którego poprzednie rewolucje w Chinach się nie powiodły, był brak rozeznania, by bratać się z prawdziwymi przyjaciółmi i atakować prawdziwych wrogów. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ustrój socjalistyczny wyprze w końcu kapitalizm. Taka jest kolej losu, niezależna od ludzkiej woli. Niezależnie od tego, jak bardzo siły reakcjonistów będą chciały powstrzymać bieg historii, socjalizm w końcu zatriumfuje. To nieuniknione.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kiedy spojrzymy na 600 milionów ludzi w Chinach, najbardziej rzuca się w oczy, że są oni "biedni i zacofani". Wydaje się to być złe, ale tak naprawdę, to dobra cecha. Nędza powoduje, że lud pragnie zmian i rewolucji. Na czystej, niezapisanej kartce papieru można stworzyć piękną kaligrafię, namalować piękny, nowy obraz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Powinniśmy popierać to, czemu sprzeciwia się nasz wróg i zwalczać to, co popierają nasi wrogowie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wojny i rewolucje są nieuniknione w społeczeństwie klasowym, bez nich nie jest możliwe przejście do następnego stadium ewolucji, jakim jest obalenie klasy reakcjonistów i danie ludowi władzy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Każdy komunista musi pojąć tę prostą prawdę: władza wyrasta z lufy karabinu&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Naszą główną zasadą jest, aby partia rozkazywała karabinom, ale nigdy na odwrót.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W dzisiejszym świecie, wszystkie dobra kultury są wytwarzane dla określonych klas społecznych i prezentują określone kierunki myśli politycznej. Nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak sztuka dla sztuki, sztuka ponadklasowa czy sztuka apolityczna. Sztuka i literatura proletariatu są częścią ruchu rewolucyjnego, są, jak powiedział Lenin, jednymi z wielu trybików rewolucyjnej maszyny.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Naszym celem jest sprawienie, by literatura i sztuka dobrze spełniały swoje zadanie w maszynie rewolucji, by działały jak broń broniąca jedności obywateli i niszcząca wrogów, by jednoczyły ludzi w sercach i umysłach.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Parta Komunistyczna nie obawia się krytyki, gdyż jesteśmy Marksistami. Po naszej stronie jest prawda i głos ludu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że trudno było wybrać interesujące i w miarę zwięzłe cytaty z tej komunistycznej biblii. Przewodniczący Mao nauczał, że przemówienia powinny być zwięzłe, ale sam rozwodził się nad wieloma zagadnieniami w sposób kompletnie bezsensowny. Zapewne niejeden czytelnik myślał, że Czerwona Książeczka to jakaś nowożytna "Sztuka wojny" i można tam znaleźć prawdę o życiu i polityce. Oszczędzę wam rozczarowania - wcale tak nie jest. &lt;br /&gt;Generalnie to 33 rozdziały truizmów i cytatów z dzieł Marksa i Lenina. I duby smalone stylizowane na wspomnianą wcześniej "Sztukę wojny", ale gwarantuję wam, że po przeczytaniu&amp;nbsp; fragmentów obu dzieł nie będziecie mieli problemu z rozróżnieniem, które cytaty skąd pochodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś jest zainteresowany przeczytaniem całości (ja przeczytałam może z 75% i zajęło mi to 3 wieczory, więc powodzenia życzę), na poniższej stronie znajdziecie całość "dzieła", w języku angielskim:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.marxists.org/reference/archive/mao/works/red-book/index.htm"&gt;http://www.marxists.org/reference/archive/mao/works/red-book/index.htm&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zainteresowanym tematem polecam również wikię maoistów (również po angielsku):&lt;br /&gt;&lt;a href="http://maoist.wikia.com/wiki/Main_Page"&gt;http://maoist.wikia.com/wiki/Main_Page&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na deser coś weselszego - jedna z pieśni propagandowych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hYsrWO0LVOo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hYsrWO0LVOo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-2371031069838379311?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/2371031069838379311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/10/60-lat-mineo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2371031069838379311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2371031069838379311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/10/60-lat-mineo.html' title='60 lat minęło'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/SskIml-4bLI/AAAAAAAAApQ/h1e2IGjwyu4/s72-c/plakat_propagandowy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-7711655103635547483</id><published>2009-09-27T13:47:00.000+01:00</published><updated>2009-09-27T13:47:04.142+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chiny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Czerwień w i na każdym z nas</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/Sr8mMBSvHVI/AAAAAAAAAow/MfKc1Xknr9Q/s1600-h/45586800192KS.obr.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/Sr8mMBSvHVI/AAAAAAAAAow/MfKc1Xknr9Q/s320/45586800192KS.obr.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Ma Jian&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Czerwony pył. Droga przez Chiny."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zysk i S-ka   , Czerwiec    2006&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, jak nastoletnim dziewczęciem będąc, robiłam sobie wycieczki po Polsce. Nie dodaje mi to punktów do lansu, nie zagwarantuje kolumny w National Geographic, zapewne wypadam blado wobec tych wszystkich, którym rodzice zafundowali wycieczki do Grecji lub Hiszpanii, ale nie dbam o to, bo miałam jedyną w swoim rodzaju okazję, żeby dobrze poznać swój ojczysty kraj. Po prostu jeździłam pociągami/PKS-ami od jednego miasta do drugiego, samotnie (czasem z mamą) zdobywając Opole, Wrocław, Przemyśl i inne zakątki. Jadałam regionalne przysmaki, nawiązywałam ciekawe znajomości, oglądałam urocze obiekty (mniej lub bardziej znane).&lt;br /&gt;Nic więc dziwnego, że ta książka szczególnie przypadła mi do gustu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma Jian jest znanym chińskim intelektualistą, dziennikarzem i fotografem. U progu lat 80. mieszka w Pekinie, w małym domku z ogródkiem, często podejmując u siebie przyjaciół: artystów, intelektualistów i innych niewygodnych dla komunistycznej władzy typów. Chiny stoją u progu wielkich przemian, ale niestety, jak to z przemianami w tego typu ustrojach bywa, ludność ponosi niezasłużone ofiary. Na wzór rewolucji kulturalnej, kasta rządząca rozpoczyna "kampanię przeciwko zepsuciu duchowemu". Dla ludzi pokroju ma Ma Jian oznacza to przesłuchania (dlaczego koleżanka na zdjęciu jest nie dość ubrana, czy odwiedzające cię kobiety uprawiają z tobą pozamałżeński seks, dlaczego masz swój dom tylko dla siebie, zamiast dzielić go z ciężko pracującymi ludźmi, itp.), nieprzyjemne sytuacje w pracy i nagłe wykruszenie się szeregu przyjaciół. &lt;br /&gt;Kiedy odwraca się od niego nawet rodzina, Ma Jian opuszcza Pekin i wyrusza w podróż po Chinach. Podróż trwa ponad 3 lata, a jej zapis stanowi portret Chin, jakiego jeszcze nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim, ta książka nie jest klasyczną pozycją podróżniczą. Nie oczekujcie w niej mrożących krew w żyłach opowieści o zupie z małpy, przygód a la Indiana Jones i kwiecistego stylu, jaki dostajecie w pierwszym lepszym czasopiśmie dla globtrotterów. Książka taka nigdy nie mogłaby wyjść spod pióra tego autora z kilku powodów: po pierwsze, Ma Jian jest Chińczykiem i jako taki ocenia swój kraj surowiej, bez achów i ochów nad smakiem lokalnej herbaty (swoją drogą, autor zalicza kilka obiektów typowo turystycznych na swojej trasie i spotyka typowych turystów z zagranicy, nie osądza nikogo ani nie krytykuje, ale zabawne i lekko cierpkie wnioski nasuwają się same).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, Chiny to ogromny kraj. To zabawne, że mimo, iż interesuję się Chinami od paru lat, i wiem co nieco o geografii tego kraju, do czasu przeczytania tej książki nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ogromną część tej planety stanowi Państwo Środka. Pierwszy etap podróży Ma Jian pokonuje pociągiem i zajmuje mu to kilka dni! Nie wyobrażam sobie podróży na taką odległość w obrębie jednego kraju. W Polsce najdłuższą trasę kolejową można pokonać w 14-15 godzin (Świnoujście-Przemyśl), w Irlandii 3-4 godziny to maksimum, żeby dotelepać się Irish Rail gdzie tylko się chce. Ludzie i miejsca, które spotyka w czasie swoje podróży Ma Jian są tak różnorodne, że dokładny opis podróży byłby materiałem na co najmniej cztery grube tomiszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast tego, Ma Jian ukazuje dużo więcej: obraz społeczeństwa chińskiego. Jak naród o bogatej tradycji i kulturze pokrył się czerwonym pyłem i czeka, aby się przebudzić i powrócić do dawnej świetności. Ludzi biernych, żyjących w otępieniu, nie ufających sobie nawzajem, dbających tylko i wyłącznie o własne dobro, nawet kosztem cudzego zdrowia i życia, a jednocześnie wierzących w siłę tradycji, pragnących wszystkiego co najlepsze dla swojej lokalnej społeczności, gościnnych i na swój sposób serdecznych. Brzmi nielogicznie i chaotycznie? Ale tak właśnie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ta książka może być bardzo ciekawą lekturą dla wszystkich mieszkańców krajów postkomunistycznych. Europa zatrzymała się w pewnym punkcie i nie pozwoliła IM pójść dalej, podczas gdy Chiny zaszły tak daleko, że nawet ojcom czerwonego ruchu się nie śniło. Mnie osobiście utwór Ma Jiana dał dobry punkt odniesienia do rozmyślań o polskiej historii i społeczeństwie, a także nadziejach na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O autorze&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://media.us.macmillan.com/authors/258H/1870984.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://media.us.macmillan.com/authors/258H/1870984.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ma Jian urodził się w 1953 roku w Quindao. W 1986 roku (nawiasem mówiąc, mniej więcej w tym właśnie roku wrócił do Pekinu ze swojej podróży) wyemigrował do Hong Kongu, gdzie powstała jego pierwsza powieść, &lt;i&gt;"Stick out your tongue"&lt;/i&gt;. Powieść traktowała dość surowo i brutalnie o kulturze tybetańskiej i jest po dziś dzień zakazana w Chinach, jako "obsceniczna i ukazująca w złym świetle rodaków z prowincji Tybet".&lt;br /&gt;Ma Jian w 1997 roku, po przejęciu Hong Kongu przez ChRL, wyprowadził się do Niemiec, a następnie do Londynu, gdzie mieszka po dziś dzień.&lt;br /&gt;Aktualnie ma na swoim koncie cztery powieści:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;"Stick out your tongue"&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Red dust" ("Czerwony pył. Droga przez Chiny.")&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"The noodle maker" ("Wytwórca makaronu")&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Beijing coma"&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-7711655103635547483?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/7711655103635547483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/09/czerwien-w-i-na-kazdym-z-nas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/7711655103635547483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/7711655103635547483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/09/czerwien-w-i-na-kazdym-z-nas.html' title='Czerwień w i na każdym z nas'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_YaL7Tvc4kRs/Sr8mMBSvHVI/AAAAAAAAAow/MfKc1Xknr9Q/s72-c/45586800192KS.obr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-945475732301939222.post-2905603244929487986</id><published>2009-09-26T11:07:00.003+01:00</published><updated>2009-09-27T16:49:19.455+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogólne'/><title type='text'>Zaczynamy!</title><content type='html'>Dawno, dawno temu był sobie &lt;a href="http://japonofilka.blogspot.com/"&gt;blog japonofilki&lt;/a&gt;. Blog upadł w wyniku braku wiary w sens takich przedsięwzięć. Jednakże, zachęcona komentarzami przekazywanymi różnymi kanałami komunikacji, zdecydowałam się wznowić działalność blogową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tematyka niniejszego bloga będzie podobna do tematyki poprzedniego, ale staram się tym razem potraktować temat uczciwiej. Jakże bowiem można mówić o Japonii, a pominąć milczeniem Chiny, Koreę, Wietnam czy Indie - ojczyznę buddyzmu? Czy jest sens rozmawiania o Europie bez wspominania Anglii, Irlandii, Francji, Rosji, Polski, Węgier? (no dobra, niektórzy wierzą, że Europa kończy się na Niemczech i &lt;i&gt;hic sunt leones&lt;/i&gt;, ale nie możemy traktować poważnie takiej ignorancji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, będę pisać o Azji szeroko pojętej. Postaram się aktualizować bloga częściej i dostarczać czytelnikom strawy duchowej wszelakich rodzajów - od dowcipów po historię sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednocześnie zastrzegam, że jest to mój prywatny, osobisty blog, a nie czasopismo naukowe, i z pewnością nie będzie w nim brakowało błędów merytorycznych i kolokwializmów. Co do tych pierwszych - wszelkie komentarze mające na celu wyprowadzenie mnie z błędu są bardzo mile widziane. Co do tych drugich - nie przepraszam, bo taka już moja natura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/945475732301939222-2905603244929487986?l=azjofilka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://azjofilka.blogspot.com/feeds/2905603244929487986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/09/zaczynamy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2905603244929487986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/945475732301939222/posts/default/2905603244929487986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://azjofilka.blogspot.com/2009/09/zaczynamy.html' title='Zaczynamy!'/><author><name>Margotka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06198730671965600248</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/-xlPTmR3bSB8/Tad0g02EBvI/AAAAAAAAA34/hI5e0uriXhE/s220/cz-b.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
